Blog dostępny również pod adresem izabelaszmit.wordpress.com
(dostęp do serwisu blogspot został częściowo utrudniony w Turcji)

niedziela, 9 stycznia 2011

Międzynarodowa kolacja

To był wieczór… niezapomniany…

Menu:

  • I danie: Wigilijny barszcz czerwony z Polski do tego tureckie "uszka" – mantı.
    E spisała się na medal, barszcz był wyśmienity. A po przepis na manti zadzwoniliśmy do G mamy' a po kilku godzinach ona zadzwoniła do nas przypomnieć o czosnku i jogurcie do manti, prawda że miło? 
  • II danie: rosyjskie bliny z dżemami zrobionymi przez mamę G
    L przerosła samą siebie... bliny były "palce lizać", a do tego pekmezy mamy G. Bliny znikały szybciej niż L nadążała smażyć, nawet trudno było zrobić zdjęcie, bo każdy miał umazane dłonie.
  • Zakąska: europejskie kanape, czyli koreczki
    To już nasz stały repertuar. Nie da się pominąć koreczków w kraju świeżych oliwek, pastyrmy i przepysznego sera.
  • Deser: deser prosto z Belgii… Niebo w gębie…
    AS spisała się na medal nic dodać - nic ująć

Alkohole:
  • tureckie i amerykańskie piwo - to domena mężczyzn
  • belgijski likier czekoladowy - nieziemska słodycz
  • polska i rosyjska wódka- niestety w tym przodujemy, ale żeby nie było jakiś komentarzy - Ci którzy mnie znają, wiedzą, że ja wolę miłe spotkania przy szklaneczce drinka, niż nasze staropolskie "gazowanie". Tak też było i tym razem, kulturalnie i przyjemnie w gronie przyjaciół i "polskiej mafii".

Do tego rozmowy o wszystkim od kultury, poprzez religię i politykę w doborowym towarzystwie. To jest to co tygrysy i Iza lubią najbardziej… Wspólne gotowanie jednoczy ludzi… Najdłużej w pamięci pozostanie mi scena dwóch mężczyzn spierających się o to kto pozmywa naczynia… Niestety nie miałam ani aparatu ani kamery, żeby utrwalić ten moment. Za to udało się utrwalić kilka innych. Wszystkie zdjęcia są pożyczone od AS albo L albo E. Niestety odkąd zaczęłam pojawiać się na zdjęciach to sama robię ich znacznie mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz